Przy kawie: o inspirujących kobietach | Sylvia Goldych (@_syska_)

Poznałyśmy się jakieś dwa lata temu na Instagramie, przedstawiłaś się wtedy jako ”latawica”.. czyli stewardessa. Nie znam wielu stewardess więc jestem szalenie ciekawa, jak wygląda praca w chmurach 🙂 Mnie na samą myśl przechodzą dreszcze, bo jak wiesz – boję się latać.

Przez 5 lat pracowałaś dla linii Thomas Cook. Pamiętam, jak siedząc na lotnisku w Zante dowiedziałam się, że jesteśmy jednymi z ostatnich pasażerów linii T. Cook, która właśnie ogłosiła upadłość. Pomyślałam wtedy o Tobie. Jakie były Twoje odczucia, gdy się o tym dowiedziałaś?

Serce mi stanęło.. a później pękło. Tu nawet nie chodziło o latanie. Ja zwyczajnie kochałam tą linie lotniczą. Kochałam mundur, zwariowany styl życia, ludzi… Płakałam bardzo, ale nie przez to,
że straciłam pracę, pieniądze. Płakałam bo praca dla Thomas Cook, to była najlepsza decyzja mojego życia i najpiękniejsza przygoda.

Skąd pomysł na taki zawód? To coś, co zawsze chciałaś robić? Coś, o czym marzyłaś od dziecka?

Pamiętam mój pierwszy lot samolotem: WizzAir z Wrocławia do Newcastle. Jejku… 15 lat
temu! Byłam tak zapatrzona w stewardessę! W zaciszu swojego pokoju czytałam sobie tzw
Safety Demo… wyjścia awaryjne są tu i tu. Pamiętam jak po cichu przebierałam się za
stewardessę i odgrywałam swoją rolę. Wydawało mi się, że nigdy nie będę stewardessą.. bo nie mam figury, wyglądu, nie znam trzech języków. Wybrałam więc inny kierunek w życiu.
Ale któregoś dnia, po skończeniu studiów i latach pracy, stwierdziłam a co tam! Stawiam wszystko na jedną kartę i idę jeszcze raz do szkoły spróbować swoich sił.

Wiele osób uważa, że bycie stewardessą to zawód idealny – w końcu znaczną częścią Twojej pracy jest podróżowanie do najpiękniejszych miejsc świata! Ale z pewnością istnieją też minusy – opowiesz nam o nich?

Ten zawód nigdy nawet nie leżał obok idealnych. Ale ludzie chyba tak myślą, bo stewardessy bardzo rzadko narzekają i nie opowiadają o negatywach. Jak w każdym zawodzie, są plusy i minusy. Jednym z nich jest na pewno to, że trzeba w tej pracy wiele poświęcić, jednym przychodzi to łatwo, innym już nie. Przykład: przez prawie 6 lat latania, tylko raz miałam wolne święta i to w zasadzie małym podstępem udało mi zdobyć wolne. Trzeba zapomnieć o urodzinach, weekendach, świętach, rocznicach… Mamy też do czynienia z nieprzyjemnymi ludźmi, którzy potrafią wyprowadzić z równowagi. Nie mamy opcji odwrócenia się i wyjścia. I wiadomo.. wieczny jetlag. Zwariowane godziny pracy (to jest plus jak i minus) Ja zawsze kochałam to, że godziny są nieregularne. Znam jednak osoby, które z tego powodu zrezygnowały z pracy. Na pocieszenie dodam, że więcej jednak jest plusów.

Czy wynagrodzenie, jakie otrzymuje stewardessa z kilkuletnim doświadczeniem jest Twoim zdaniem dobre/adekwatne do wykonywanej pracy?

To zależy od linii lotniczej. Ja nie mogłam narzekać. Thomas Cook zawsze nas wynagradzał i bardzo o nas dbał. Mieliśmy dużo bonusów i regularne podwyżki. Stać mnie było na zachcianki, własne potrzeby czy zakup mieszkania. Sama oczywiście rozglądałam się po innych liniach i niestety nie wszystkie dobrze wynagradzają swoich pracowników. Są linie, które wierzą, że zniżki na loty czy podróżowanie jest wystarczającym bonusem.

Doświadczyłaś kiedyś jakiejś dziwnej/kłopotliwej sytuacji na pokładzie? Domyślam się, że w przeciągu tych pięciu lat pasażerowie zdołali Cię zaskoczyć nie raz 😉

TAK! Wielokrotnie! Najzabawniejsza, dziwna sytuacja jaką miałam i którą wspominam
bardzo często, to lot z Manchesteru do Nowego Jorku. Wracałam z klasy ekonomicznej do klasy
premium i pewna pasażerka złapała mnie za mundur i mocno pociągnęła. Prawie się
wywróciłam. Owa pasażerka z oburzeniem zapytała się mnie co to za dźwięk? Nasłuchuję… i nic
nie słyszę więc pytam ”jaki dźwięk?” Pasażerka mówi, że ten straszny szum. Skarży się, że już
głowa ją boli. Pytam się pasażerki czy chodzi o dźwięk silników? No tak i zapytała się czy możemy
je wyciszyć lub wyłączyć bo głowa jej pęka. Chyba pierwszy raz przez dłuższą chwilę stałam i
zastanawiałam się co jej powiedzieć i jak, aby jej w żaden sposób nie zawstydzić!

Co poradziłabyś osobie, która panicznie boi się latać?

Nie latać na pusty żołądek. Dać sobie wystarczająco dużo czasu, aby przejść przez lotnisko.
Książka, film, relaksująca muzyka, sudoku lub kolorowanki. Wykupienie siedzeń razem, bo
czasami wspólne miejsca nie są gwarantowane. Może melatonina na lepszy sen.

Czy podczas lotu przydarzyła Ci się sytuacja zagrożenia życia? Moment, w którym naprawdę się bałaś?

Na pewno były takie loty, jednak nigdy nic mnie nie wystraszyło. Może czasem szybciej serce
zabiło, ale nigdy nie poczułam pełnego strachu na pokładzie. Pewnie dlatego, że przed
rozpoczęciem tej pracy, przechodzi się przez bardzo intensywne szkolenie, które może trwać
nawet osiem tygodni i przygotowuje fizycznie i psychicznie na wszystko.

Podczas swojej pięcioletniej kariery miałaś okazję zwiedzić masę przepięknych miejsc, które z nich zaliczasz do swoich ulubionych? Takich, do których wracasz z iskierkami w oczach?

Nowy Jork. To jest moje miejsce na ziemi. Tłok, hałas, to jak szybko wszystko się tam toczy..
Moja osobowość jest podobna do Nowego Jorku. Kocham to miejsce. Zawsze też kochałam Goa i
Dominikanę.

Od kilku miesięcy (o ile dobrze pamiętam?) mieszkasz w Stanach – tak na stałe. Wcześniej, ze względu na narzeczonego spędzałaś tam wiele czasu. Czym życie w stanach różni się od życia w UK (bo tu również mieszkałaś przez kilka lat) czy życia w Polsce? Czy tu stwierdzenie ”Trawa jest zawsze bardziej zielona u sąsiada” jest trafne a ludzie mają błędne przekonanie, że życie w Stanach to cudowny American Dream? 🙂

Dzisiaj minęło pół roku! Ciężko jest mi odpowiedzieć na to pytanie, bo bardzo kochałam życie w UK. Można powiedzieć, że tam się wychowałam. Ameryka zawsze mi się podobała i marzyła, jednak ten American Dream zależy od tego ile pracy w niego włożymy. Jeśli ktoś przyjeżdża tu z myślą, że tutaj wszystko spada z nieba to jest w głębokim błędzie. W Ameryce można być kimkolwiek, ale trzeba włożyć w to 100000%

Niebawem złożysz małżeńską przysięgę miłości swojego życia – Gratulacje! Mam nadzieję, że ten dzień będzie dokładnie taki, jaki sobie wymarzyliście! – Twój przyszły mąż jest Amerykaninem z krwi i kości, czy istnieją cechy, którymi charakteryzują się wyłącznie Amerykanie? Cechy, które Tobie wydają się zabawne, denerwujące albo dziwne?

Patriotyzm! Amerykanie obchodzą każde święto narodowe z hukiem. Są bardzo dumni z własnej ziemi, historii i pochodzenia. Mój narzeczony zawsze lekko przewróci oczami, jak powiem, że coś jest lepsze od tego amerykańskiego. Ja uważam, że to całkiem zabawne. Jednak sam przyznaje, że polska kiełbasa jest najlepsza.

Jakie miejsca poleciłabyś osobie, która leci do USA po raz pierwszy? Co warto zobaczyć, gdzie i co zjeść?

Wielki Kanion! Coś niesamowitego! Jest tyle miejsc wartych zobaczenia. Poleciłabym Nowy Jork, Washington DC, San Francisco, Nowy Orlean… Razem z narzeczonym zjechaliśmy już 33 stany! Każdy stan jest inny i bardzo różnią się od siebie. Ameryka naprawdę wygląda jak na filmach. Amerykanie są bardzo gościnni i wyluzowani. Co zjeść? Grzechem byłoby nie zjeść typowego amerykańskiego śniadania no i steka!

Bez czego absolutnie nie wyobrażasz sobie podróży, taki Twój must have?

Koc, drink i owoce!

I na koniec – Twoje największe podróżnicze marzenie? 🙂

Alaska… i spełnię je już w tym roku!

Blog: http://syska-style.com/ Instagram: www.instagram.com/syska

You May Also Like