3 dni w stolicy Tyrolu – przewodnik po Innsbrucku.

Innsbruck to miejsce, o którym marzyłam od lat. Kiedyś trafiłam na krótki filmik właśnie z malowniczego rynku w Innsbrucku, pokazałam go Konradowi tak, jakbym właśnie odkryła ósmy cud świata. Powiedziałam mu wtedy, że kiedyś tam polecę – tak też zrobiłam.
Widok tego miejsca na żywo przerósł moje oczekiwania. W Altstadt von Innsbruck, czyli starym mieście Innsbrucka – czas tak jakby się zatrzymał. Ciąg urokliwych, pastelowych domków z Alpami w tle to widok, który zachwyci nawet tych, którzy zwiedzili już trochę świata.

W Innsbrucku spędziłyśmy 3 pełne dni, przyleciałyśmy w czwartek wczesnym porankiem, a do Londynu wróciłyśmy w niedzielę rano.
Bezpośrednie loty z Anglii do Innsbrucka obejmują Manchester, Bristol i London Luton.
Dla mnie to była baaardzo długa podróż, sama trasa Birmingham – Luton to ok. 2 godziny samochodem. Plus lot i transfer – oprócz tego, już pierwszego dnia rozłożyła mnie grypa, gorączka, dreszcze, kaszel – to nie sprzyjało zwiedzaniu. Każdego poranka po nieprzespanej nocy toczyłam walkę ze swoim ciałem, by nie stracić ani chwili na leżenie w hotelowym łóżku. Wszystko natomiast w granicach zdrowego rozsądku, wiem, kiedy przestać i nie dać się zwariować 🙂

Uważam, że trzy dni w zupełności wystarczą na pobyt w Innsbrucku, to małe miasteczko, które można obejść w jeden dzień.

Nocleg

Zatrzymałyśmy się w hotelu STAGE 12, który znajduje się w samym sercu starówki. To zdecydownie ułatwia zwiedzanie i wiem o tym dopiero teraz. Nigdy wcześniej nie mieszkałam tak blisko centrum miasta, nie zdawałam sobie więc sprawy z przywilejów jakie daje nocleg w takim miejscu. Wszystkie główne atrakcje miałyśmy w zasadzie pod nosem.

Przytulny, prosty hotelik, z miłym i pomocnym personelem i znakomitym śniadaniem.
Jedynym minusem owego hotelu jest brak serwisu pokojowego (odczułam to dopiero gdy podczas gorączki zadzwoniłam do recepcji prosząc o herbatę). W pokoju znajdziemy plastikowe kubeczki (pierwszy raz spotkałam się z jednorazowymi kubeczkami / patyczkami do mieszania herbaty w hotelowym pokoju). Klimatyzacja na okres ”zimowy” jest wyłączona, a personel radzi by zamiast tego otwierać okno (co w ciągu dnia jest jak najbardziej w porządku, gorzej bywało nocą, gdy w tunelu, tuż pod naszymi oknami ludzie imprezowali do białego rana).
Mimo wszystko zatrzymałabym się tam ponownie, głównie przez wyborne śniadania, życzliwy personel i rzecz jasna – kapitalną lokalizację.

Kosztorys

W przybliżeniu; lot to koszt około 100 funtów w obie strony
3 noce w hotelu Stage 12 to koszt 400 Euro (ze śniadaniem)
Obiad (składający się z dwóch dań i napojów) dla dwóch osób w przeciętnej, średniej klasy restauracji to koszt ok. 60 euro.
Taksówka z lotniska do hotelu (czyli centrum Innsbrucka) to 15 euro.
Mała woda w supermarkecie 2 euro.
Bilet autobusowy 2.80 euro

Innsbruck nie należy do najtańszych. Ceny w restauracjach/sklepach nieco odbiegają od innych miast w Austrii, miejcie to na uwadze chcąc zwiedzić wszystkie główne atrakcje.

Ku mojemu zdziwieniu, podczas zwiedzania Katedry Św. Jakuba w środku, tuż przy samym wejściu widnieje napis: ”Pozwolenie na robienie zdjęć (do jednej godziny) kosztuje 1 euro” a zaraz obok niego maszyna, jak na parkingu, gdzie wrzucasz pieniążka i maszyna drukuje Ci bilet, za zapalenie świeczki również trzeba zapłacić 80 centów. I choć doskonale rozumiem, że większość tego typu miejsc musi jakoś na siebie zarabiać i robią to właśnie ściągając płatności z turystów, natomiast miejsca takie jak katedry, kościoły po prostu tracą przez to swój urok i  autentyczność.

Co zobaczyć w Innsbrucku?

Jak wspomniałam na wstępie, Innsbruck to idealne miejsce na dwu/trzy dniowy urlop, ponieważ większość atrakcji skupia się w jednym miejscu.

Głównym punktem, od którego najlepiej zacząć zwiedzanie będzie starówka, wzdłuż której znajdziecie kolorowe budowle, klimatyczne restauracje, kawiarnie oraz całą gamę sklepików z pamiątkami i sieciówek. Podążając Maria-Theresien-Straße zobaczycie między innymi Helbling House, Stadtturm oraz słynny Golden Roof.

Kierując się w lewą stronę od Golden Roof ujrzycie słynny ciąg kolorowych domów nad rzeką Inn, gdzie polecam zatrzymać się na kieliszek Aperolu w restauracji Tapabar (Marktbar) z widokiem na domki.

5 min spacerem od Golden Roof znajdziecie Katedrę Św. Jakuba (St. James Cathedral) którą TRZEBA zobaczyć. Ja nigdy wcześniej nie widziałam tak pięknej, dopracowanej w najmniejszych detalach Katedry.

W Innsbrucku znajdziecie kilka puntktów widokowych, moim zdaniem najlepszym miejscem na podziwianie widoków z góry, gdzie dodatkowo znajdziecie menu z obszernym wyborem kolorowych drinków to 360° Cafe, do której dostaniecie się przez galerię Rathaus na 7 piętrze.

Co i gdzie zjeść?

Zacznijmy od klasyka kuchni Austriackiej: Wiener Schnitzel, czyli Sznycla Wiedeńskiego z cielęciny – do złudzenia przypominającego naszego schabowego – zwykle podaje się go z ćwiartką cytryny, sałatką ziemniaczaną i.. żurawiną, która moim zdaniem dodaje charakteru całej potrawie.

Udało nam się znaleźć typowo Austriacką restaurację, gdzie byłyśmy jedynymi turystkami – staram się unikać (jeśli to możliwe) restauracji przepełnionych turystami i szukać miejsc, gdzie mieszkańcy jedzą tradycyjne obiady – wtedy wiem, że trafiłam w odpowiednie miejsce i że to tu zjem autentyczne, miejscowe przysmaki. Tak właśnie było w Weinhaus Happ, prostej, taniej restauracji w sercu starówki. Radzę uważać przy wyborze porcji, duża porcja to danie raczej dla chłopa po 12 godzinach ciężkiej harówki 🙂 Nie podołałam zjeść całego, choć był przepyszny!

Na słodko polecam tradycyjny Apfelstrudel, czyli taki nasz a’la jabłecznik, kruche ciasto wypełnione jabłkami bądź wiśniami., serwowany z bitą śmietaną lub/i ciepłą polewą waniliową. Tu polecam kawiarnię, również w obrębie zaledwie kilkunastu metrów od Golden Roof – Strudel Cafe Kroll

Odsyłam Was do ”Polka w Tyrolu” u której znajdziecie całą masę rekomendacji nie tylko kuchni Austriackiej, ale również najciekawszych miejsc – jej blog bardzo ułatwił nam zwiedzanie.

Innsbruck moimi oczami & wskazówki

Jeśli zamierzacie wycisnąć jak najwięcej ze swojego pobytu w Innsbrucku, radzę zaopatrzyć się w Innsbruck Card, czyli kartę, która umożliwi Wam między innymi darmowe wejściówki do miejsc tj. City Tower, Zoo, zamków i innych atrakcji turystycznych a także darmowe przewozy komunikacją miejską oraz Shuttle Bus, który zabierze Was we wszystkie najciekawsze miejsca w Innsbrucku. Cennik oraz lista miejsc: tutaj.

Sam Innsbruck jest miejscem, które trzeba zobaczyć – nawet jeśli zatrzymujecie się w pobliskich miastach, bardzo polecam zajrzeć do Innsbrucka choćby na kilka godzin. Widok historycznych budowli i gór przechadzając się starówką, znakomite jedzenie i klimat jaki tam panuje jest po prostu nie do opisania, to trzeba przeżyć.

Innsbruck to bardzo bezpieczne miejsce.
Jedyną negatywną opinię kieruję ku braku życzliwości ze strony niektórych mieszkańców i pracowników restauracji / kawiarni. Gdyby zdarzyło się to jednokrotnie, pewnie nawet nie zwróciłabym na to uwagi, wiadoma rzecz – zły dzień, kto z nas ich nie ma? – ale podczas tych paru dni spotkałyśmy się z kilkoma sytuacjami, które nas zaskoczyły, kelnerki w niektórych miejscach obsługiwały nas od niechcenia, wręcz wściekłe i naburmuszone. Miejscowi nie są tak uprzejmi jak w innych krajach Europy i niechętnie udzielają pomocy. Austriacy mogliby się nieco więcej uśmiechać, albo… to ja przesiąkłam już Angielskim zwyczajem (czasem przesadnej) uprzejmości 🙂

Zapraszam Was również na mój profil na Instagramie, gdzie znajdziecie zakładkę z filmikami z Innsbrucka: tutaj

Przeczytaj także mój Mini-przewodnik po Salzburgu

You May Also Like