Autumn Escape: Mykonos & MyAktis Villa


Październik to taki dziwny miesiąc, z jednej strony z utęsknieniem wyczekujesz Halloween, Świąt Bożego Narodzenia i powiększasz swoją jesienną kolekcję o kolejny, beżowy sweterek – z drugiej natomiast, Twoje myśli nadal krążą nad długimi, letnimi wieczorami, wakacjami i zwiewnymi sukienkami.

Dla mnie wczesna (jeszcze w miarę ciepła) złota jesień mogłaby trwać całe wieki, bo doskonale odnajduję się w klimacie opadających, kolorowych liści i kasztanów, z utęsknieniem czekam też na sezon kultowej Pumpkin Spice Latte serwowanej w Starbucksie. Nie są to natomiast jedyne powody dla których Październik jest jednym z moich ulubionych miesięcy, w październiku Konrad obchodzi swoje urodziny, a ja od momentu odkrycia frajdy, jaką daję mi sprawianie moim bliskim wakacji w ramach prezentu urodzinowego, robię to każdego roku. Zaczęłam już nawet planować wyjazdy-niespodzianki na przyszły rok, choć z autopsji wiem, że plany nie zawsze idą w parze z rzeczywistością i suma summarum zwykle i tak stawiam na spontaniczne wyjazdy.

Moje pierwsze Greckie wakacje, o ile w ogóle można je nazwać:
1. Wakacjami
2. Greckimi – ani trochę nie przypominały tych, o których marzyłam. Był środek lata, wybraliśmy się do Kavos, miejsca, które tętni życiem, miejsca o zapachu wódki, papierosów, seksu i wymiocin. Tysiące nastolatków, temperatura sięgająca 40 stopni Celsjusza a w tym ja i mój młodszy brat, przyznam, że już pierwszej nocy, gdy okazało się, że hotel w którym mieliśmy się zatrzymać nie miał dla nas miejsc, byłam gotowa na zakup biletów powrotnych. Powstrzymał mnie zdrowy rozsądek i plany, które pod wpływem wydarzeń zmieniliśmy z ”relaksujących wakacji na pięknej plaży” na ”wycieczki po Grecji i Albanii, czytaj: ucieczkę z resortu w którym się wstępnie zatrzymaliśmy” – dziś oczywiście śmiejemy się z bratem wspominając ten wyjazd, ale teraz już wiem, że krótki research przed wyborem wakacji pozwala na uniknięcie tego typu sytuacji.. Taka lekcja na przyszłość.

Tamten wyjazd ani trochę nie zniechęcił mnie do kolejnej, teraz już typowo greckiej wyprawy, stąd pomysł na Mykonos, miejsce uważane za jedną z najpiękniejszych, greckich wysp (zaraz po Santorini).

Mówi się, że Mykonos to wyspa celebrytów, miejsce które tętni życiem, latem wszystkie hotele są zarezerwowane z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem.
I dlatego pewnie nigdy nie zdecydowałabym się na wyjazd tam w sezonie letnim.
Co prawda nawet teraz, w październiku, nie brakowało turystów, ale jestem w stanie sobie wyobrazić, jak wygląda to miejsce podczas wakacji, skoro wynajem leżaka na plaży ”Super Paradise beach” na której znajdował się nasz hotel sięga nawet €50.
W październiku Mykonos jest równie piękne, turkusowa woda zachwyca równie mocno a termometry wciąż pokazują 22+ stopnie – dlatego uwielbiam podróżować poza sezonem.

Mykonos nas zachwyciło, to miejsce dokładnie odzwierciedlało to, co widziałam śniąc o greckich wakacjach.
Centrum Mykonos (Chora), Biała architektura, wąskie, kamieniste uliczki, mnóstwo knajp z pysznym, greckim jedzeniem i grecka życzliwość. To wszystko sprawiło, że powrót do domu poskutkował mini depresją.
To najpiękniejsze, wspólne wakacje, na jakich byliśmy.

Zobacz także mój przewodnik po Mykonos. 

Lotnisko Birmingham nie oferuje lotów do Mykonos, z tego względu musiałam zamówić lot z Londynu (Luton). Lot w dwie strony dla obojga kosztował £280 – to cena bez bagażu rejestrowanego.

Hotel, w którym się zatrzymaliśmy oferuje własny transport z lotniska do hotelu (za opłatą) postanowiliśmy jednak skorzystać z usług taksówki publicznej, za którą zapłaciliśmy €20 w jedną stronę. Mykonos jest małą wyspą, odległość między hotelem a lotniskiem to zaledwie 5km.

Nasz pobyt w MyAktis od początku do końca był cudownym doświadczeniem, czuliśmy się tam po prostu dopieszczeni do granic możliwości. Zdecydowaliśmy się zarezerwować dwie, różne kwatery i tym samym spędziliśmy 3 noce w villi i dwie w apartamencie.

MyAktis bardzo mile nas zaskoczył, oferując pobyt w najbardziej ekskluzywnej villi z prywatnym basenem, kompletnie się tego nie spodziewaliśmy, dosłownie skakałam z radości! W MyAktis wszystko – wnętrza, obsługa, jedzenie – dopracowane było do absolutnej perfekcji. Sam widok z tarasu na morze, cudowne wschody i zachody słońca… Magia. W takich miejscach zapomina się o całym świecie, jest tylko tu i teraz.
Mykonos to miejsce dość ekstrawaganckie, szykowne, gdzie ceny potrafią być naprawdę horrendalne.
Nie uważam jednak, by było miejscem nieosiągalnym dla podróżujących z ograniczonym budżetem – nie oszukujmy się, w każdym miejscu na świecie da się zjeść tanio, czy wynająć tani nocleg – choć w miejscach takich jak Mykonos, polecam jednak zatrzymać się w miejscach podobnych do MyAktis, z resztą większość noclegów w Mykonos wygląda podobnie, nie bez powodu – Mykonos to miejsce typowo wypoczynkowe, poza niewielkim centrum miasta, które w całości zwiedzisz w kilka godzin, plażami i kilkoma barami nie ma tu zbyt wielu atrakcji – ale to w Mykonos pokochałam najbardziej – przestrzeń.
You May Also Like