Na weekend: Bristol

W ubiegły weekend wstaliśmy o świcie, żeby obejrzeć wschód słońca w Bristolu i jeśli chodzi o moje wrażenia, no cóż, mogłabym rzec, że być może znalazłam się w nieodpowiednim miejscu, w nieodpowiednim czasie, ale tamten poranek był najpiękniejszy, po kilku deszczowych dniach w końcu wyszło słońce i poczułam się jak w pierwszy dzień lata – a przecież mamy wrzesień. Bristol to po prostu nie mój klimat, fajnie było zobaczyć, ale raczej prędko tam nie wrócę, a z pewnością nie jest to miasto, do którego przyleciałabym z drugiego końca świata.

Mimo wszystko, ja się nigdy nie zrażam i zarówno w ludziach jak i miejscach szukam tego, co najpiękniejsze i dzięki temu mogę pokazać Wam kilka miejsc, które uchwyciliśmy aparatem:

Clifton Suspension Bridge

Most Clifton nad rzeką Avon to główna atrakcja Bristolu i rzeczywiście robi wrażenie. Szczególnie, kiedy człowiek na nim stanie i poczuje się taki malusieńki w porównaniu z tą kupą metalu. Najlepszy punkt widokowy to Clifton Observatory.

Bardzo polecam udać się na Clifton & Clifton Village, gdzie znajdziecie mnóstwo uroczych sklepików, kawiarni i restauracji, wąskich, klimatycznych uliczek:

I na koniec Royal York Cres:

Niestety nie udało nam się zjeść śniadania na mieście, bo było zbyt wcześnie, ale wrzucam Wam kawiarnie, które znalazłam:

W Bristolu spędziliśmy parę godzin, z tamtąd uciekliśmy do mojego ukochanego Bath, to zaledwie 40 minut drogi. Merytoryczny przewodnik po Bath >>tutaj<<

Chciałabym móc pokazać i opowiedzieć więcej, ale nie tym razem. Niech to będzie motywacją, by udać się do Bristolu raz jeszcze i kto wie.. może się w nim zakochać?

You May Also Like