Girls just wanna have… sun! | Zimowy wypad do Alicante

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Decyzja o wyjeździe do Alicante była zupełnie spontaniczna. Kiedy podczas naszego cotygodniowego rytuału (ploteczek w ulubionym pubie), przeglądając SkyScanner natknęłam się na bilety z Birminham do Alicante za zaledwie £25 (za osobę, w dwie strony) naturalnie musiałam poddać się pokusie.

Kilka tygodni później zarezerwowałyśmy 4-dniowy pobyt w hotelu Almirante za €160 (cena nie pokrywa wyżywienia itd.) Ten stylowy, renomowany hotelik znajduje się przy samej plaży San Juan, dzięki temu mogłyśmy podziwiać piękne widoki z balkonu tuż po przebudzeniu.

Miałyśmy świetny dostęp do metra i przystanków autobusowych (2 minuty od hotelu), komunikacja miejska w Alicante jest naprawdę kapitalna, za ok €1.40 (bilet w jedną stronę) możesz pojechać np. do Benidorm. Wyprawy metrem w tym przypadku opłacają się dużo bardziej, niż wynajem samochodu

Podróżując do Hiszpanii w styczniu nie liczyłabym na opaleniznę, radzę zabrać ze soba kurtkę i jeansy ale warto zaopatrzyć się także w ubrania na cieplejsze dni, bo pogoda bywa nieprzewidywalna. Pierwszego dnia pobytu termometry wskazywały 19 stopni, mi taka pogoda całkowicie odpowiada, bo nie jestem zwolenniczką leniwych wakacji z drinkiem przy basenie. Przez cały nasz pobyt świeciło słońce, zero opadów czy wiatru, chodziłyśmy w sukienkach i sandałkach – natomiast wiadomo, styczniowe wieczory bywają chłodne, a wczesne poranki nawet mroźne.

Myślę, że przez te 4 dni (odliczając jeden dzień na wczesny lot powrotny) udało nam się zwiedzić sporą część Alicante. Pierwszego dnia spacerowałyśmy po okolicy San Juan i rozkoszowałyśmy się drinkami i hiszpańską kuchnią. Drugiego dnia wybrałyśmy się na zwiedzanie słynnego zamku Św. Barbary – na wycieczkę w to urokliwe miejsce radzę założyć wygodne buty bo.. nie ma drogi na skróty, tylko kręta, stroma droga pod górkę –  leniuchy mogą dojechać samochodem prawie pod samo wejście do zamku, ale prawdziwą satysfakcję poczują tylko Ci, którym uda się tam wejść na własnych nogach. (Zdaję sobie jednak sprawę z tego, że dostęp do takich miejsc musi być adekwatny do potrzeb osób niepełnosprawnych)

Kolejne miejsca, które z pewnością warto zwiedzić będąc w Alicante to historyczne El Barrio (znajdujące się niedaleko zamku Św. Barbary), urocze Casa Carbonell, Katedrę San Nicolás i wspaniałą promenadę (Marina of Alicante), która przez swój urokliwy port, kasyna i restauracje łudząco przypomina Monte Carlo. A jeśli zdecydujecie się zaczekać na zachód słońca w tym miejscu, widok ten będziecie Wam się śnił po nocach. Nam samym ciężko było się pożegnać z tym miejscem, wciąż czuję niedosyt tej filmowa scenerii.
Wszystkie powyższe miejsca znajdują się tuż obok siebie, z łatwością możecie zwiedzić je wszystkie w jeden dzień. Wystarczy, że dojedziecie do centrum Alicante, tam już piechotą dotrzecie do wszystkich atrakcji.


W samym sercu Alicante można przebierać w restauracjach w nieskończoność, na poboczach króluje raczej kuchnia hiszpańska i fast foody, myślę jednak, że w tak turystycznych miejscach każdy znajdzie coś odpowiedniego dla siebie.

W drodze do El Barrio nasz wzrok przykuła wyjątkowo kolorowa, wyróżniająca się spośród stonowanych budynków restauracja La Tia JuanaTo meksykańska knajpa w której zjecie najlepsze Tacos, a przy wyborze drinków złapiecie się za głowę z wrażenia. Pewnie pomyślicie, że słaba ze mnie turystka – meksykańska kuchnia w Hiszpanii, też mi coś. Z tym że hiszpańska kuchnia nie jest mi obca, znam ją prawie tak dobrze, jak naszą, polską. Nie przepadam za owocami morza, więc Paella (tradycyjna hiszpańska potrawa) kompletnie odpada, nawet ta najlepiej przyrządzona. Z kolei Tapas (hiszpańskie przystawki) mogłabym jeść 3 razy dziennie, w życiu mi się nie znudzą. Słynne Patatas Bravas, Chorizo czy moje ulubione krokieciki na bazie szynki. Oczywiście mówię tu o autentycznych przystawkach, które nigdzie nie smakują tak pysznie, jak w samej Hiszpanii.

 

Alicante to miejsce wiecznego słońca, w ciągu roku jest tu ponad 300 dni słonecznych, to wyjaśnia dlaczego mieszkańcom uśmiech nie schodzi z twarzy. Tutejsi ludzie są nad wyraz pomocni, nawet jeśli znajdziecie się w sytuacji gdy rozładuje Wam się telefon, zgubicie się, albo tak, jak my – nie będziecie pewne jaki bilet w metrze kupić, miejscowi przybędą Wam z pomocą, kupią dla Was bilet a nawet odprowadzą do celu! 🙂

You May Also Like