Romantyczny weekend we dwoje w Mousehole (Kornwalia) & Villa Fallen Angel

Uwielbiam nasze weekendowe wojaże, kiedy spontanicznie pakujemy torbę, wsiadamy do samochodu i jedziemy – w tym przypadku ponad pięć godzin. Na szczęście Konrad uwielbia prowadzić, a ja jestem świetnym kompanem do podróży, nigdy nie narzekam, dbam o to, by nigdy nie zabrakło przekąsek i umilam czas swoim talentem wokalnym (NOT). Albo śpię, dając na chwilę od siebie odpocząć.

Takie romantyczne wyjazdy tylko we dwoje, są jak przycisk ”reset” w związku. Nie trudno popaść w rutynę w codziennej gonitwie, człowiek czasem dąsa się o takie błahostki.. Kłóci się o pilota, o to, że buty leżą na środku przedpokoju, a nie na swoim miejscu i o to, kto dziś zrobi śniadanie. I wszystko to nagle staje się bez znaczenia, gdy wspólnie oglądacie gwiazdy leżąc nocą na plaży.

Tym razem wybraliśmy Kornwalię. Według nas to najpiękniejsza część Anglii. Mousehole – śmieszna nazwa, piękne miejsce, niesamowity klimat – tego mi było trzeba.

Wiecie, kocham miasto, szum, London life, gdzie ludzie depczą mi po piętach i ciągle biegną, ale 80% mnie to typowa farmgirl, w rozciągniętych, znoszonych dresach i trampkach. Kocham naturę i święty spokój. A gdy w pakiecie dostanę jeszcze morze i słońce, to chcę żyć w nieskończoność.

Mousehole.. malownicze, mikro-miasteczko niedaleko Penzance. Kilka sklepów, kilka pubów, gdzie w soboty można kupić piwo za kilkadziesiąt pensów, kilka klimatycznych kawiarni i piękna przystań z kolorowymi łódkami i widokiem na urocze domki. 5 godzin jazdy, ten sam kraj a jednak jak zupełnie inna planeta. Mieszkańcy sprzedają domowe wyroby, ręcznie wykonywaną biżuterię i dziecięcymi rączkami namalowane, urocze pocztówki. To wszystko wystawiają na drewnianych stołkach przed domem, nikt tego nie pilnuje, niektóre rzeczy nie mają nawet ceny, zamiast tego leży pudełeczko na monety z wywieszoną kartką ”zapłać, tyle, ile chcesz” – w Birmingham by to nie przeszło, tu ktoś by je zwędził, albo zniszczył, tak dla jaj.

W niedzielę Konrad obudził mnie wcześnie, zjedliśmy śniadanie i wyruszyliśmy do ”niespodzianka!” – niespodzianką był Land’s End, sam cypelek Kornwalii, już dalej się nie dało. Zawsze chciałam tam pojechać, ale z Birmingham to kawał drogi, z kolei z Mousehole to już rzut beretem. Widok, który zapiera dech w piersiach. Klify, niekończący się ocean i… lamy – spełnienie marzeń! 🙂

Fallen Angel, i to najpiękniejsza villa w jakiej byliśmy, bo kiedy pierwsze wrażenie tuż po wejściu odbiera Ci mowę, to później może być już tylko piękniej. I było! Było rustykalne wnętrze, kominek, widok na ocean, wolnostojąca wanna z widokiem na ogród i udogodnienia, które sprawiały, że poczułam się jak w domu, tj. w pełni wyposażona kuchnia, pralka, nawet świeżo upieczony chlebek i szampan z pobliskiej winiarni. No i masz, popłakałam się, bo ile szczęścia może znieść jeden człowiek, tak na raz?

Właścicielka Fallen Angel, to osoba o artystycznej duszy, zupełnie jak ja, widać to po idealnie dopracowanych wnętrzach.

Leniwe poranki z kubkiem kawy i widokiem na ocean, kieliszek wina na kanapie, przy kominku, czy na balkonie przy zachodzie słońca, wiecie, to są momenty, które są jak sen, taki, z którego nie chcecie się wybudzić – nigdy!

Na ogrodzie przed domem stoi grill, jest miejsce na garden party, są bananowce, mnóstwo zieleni, rankiem przybiegają tu lisy i śpiewają mewy, tu, gdzie nowoczesność łączy się z naturą, może być jeszcze piękniej?

Często pytacie mnie o wyjątkowe miejsca na rocznicę czy urodziny Waszej drugiej połówki, Fallen Angel jest odpowiedzią. Samo Mousehole jest fantastycznym miejscem na weekend, latem jest tu bardzo wesoło, nad przystanią zbierają się mieszkańcy, nie ma tu wielu turystów, niewiele osób wie o tym miejscu, dlatego jest takie wyjątkowe.

A, jest tu też fajne miejsce na śniadanie i kawę z pięknym widokiem na ocean – Rock Pool Cafe.

You May Also Like