Tell me about your ex – o mniej przyjemnych historiach miłosnych.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

I znów przyszedł luty. Witryny sklepów wypełniają pluszowe misie z czerwonym nadrukiem ”I love You”, reklama Ferrero Rocher wzrusza niemal do łez, a firmy jubilerskie z tej okazji wypuszczają limitowaną edycję naszyjników z miłosnymi grawerami. I choć spora część zakochanych uważa, że miłość swojej drugiej połówce powinno się okazywać na co dzień, to jednak Walentynki dla wielu pozostają dniem wyjątkowym, słodkim, jak pudełko ptasiego mleczka. Lub bombonierki. I w rzeczy samej – o bombonierkach będzie dziś mowa. O takich bombonierkach, które na spodzie opakowania nie mają nalepki informującej o zawartości, więc sięgasz po czekoladkę w ciemno, z przekonaniem, że trafisz na tą najsmaczniejszą, wypełnioną karmelem. Wgryzasz się w nią ale zamiast karmelu na języku czujesz gorzki posmak zgnilizny. Czekoladka była popsuta.

Jakiś czas temu poprosiłam Was o podzielenie się ze mną historiami o Waszych byłych, żeby w ramach słodkiego, walentynkowego szaleństwa, podzielić się ze światem historiami tych… mniej przyjemnych doznań. Przyznam, że smaczki, którymi się ze mną podzieliliście wciąż żyją w mojej głowie, często rozśmieszając do łez, lub napawając grozą. Raz jeszcze dziękuję Wam za odzew, tymczasem idę docenić swoją własną czekoladkę z karmelowym nadzieniem, a Was zapraszam do poniższych historii z cyklu ”Tell me about your ex”.

”Moja historia przypomina scenariusz z ”Trudnych Spraw”, a mi samej ciężko w nią uwierzyć teraz, po tylu latach, nadal uderzam się w głowę kiedy o tym pomyślę. Z Rafałem poznaliśmy się na imprezie znajomych, koleś był piękny, zadbany, pięknie mówił, był trenerem personalnym, więc wszystko miał na miejscu, był nieziemsko pociągający. Od razu się w nim zauroczyłam. Chwilę później okazało się, że z wzajemnością. Sielanka trwała prawie dwa lata, Rafał był czuły i dbał o mnie (tak wtedy myślałam…) ale już wtedy przejawiał nadmierny snobizm. To on w tym związku był kobietą, która mizdrzyła się godzinami przed lustrem i starannie układała włosy przed wyjściem. Na początku mnie to cieszyło, że tak o siebie dba, że chce ”dla mnie” ładnie wyglądać. Ale z czasem zaczęłam zauważać, jak niezdrowa jest ta relacja, bo ciągle czułam się przy nim niewystarczająco ładna, mądra i dobra, z resztą nigdy też mi tego nie mówił, a ja z kolei bez przerwy powtarzałam mu, jaki jest cudowny.

Zaszłam w ciąże, którą przechodziłam koszmarnie. Musiałam przez to zrezygnować z posady na etacie a więc żyliśmy tylko z wypłaty Rafała. Pewnego dnia przeprowadziliśmy poważną rozmowę o funduszach, oszczędzaniu i ogólnie wydatkach na dom i przyjemności. Oboje uznaliśmy, że powinniśmy zacisnąć pasa i odmówić sobie jakichś tam zbędnych przyjemności i przede wszystkim ograniczyć zakupy odzieżowe (a Rafał lubił markowe ubrania i jeździł na zakupy po coś nowego raz w tygodniu). Ja się z tej umowy wywiązywałam, choć czasem miałam ochotę wyciągnąć z naszego konta pare złotych na szersze leginsy, kiedy brzuszek zaczął rosnąć… ale myślałam racjonalnie: przecież po paru miesiącach te ubrania się do niczego nie przydadzą.

Byłam w 6 miesiącu ciąży, kiedy wrzucałam jego jeansy do pralki i wyciągnęłam z nich paragony sprzed tygodnia na 1900zł z jednej z galerii handlowych w Gdańsku. Rachunki za ubrania. Wściekłam się, bo po pierwsze niby skąd miał taką sumę do wydania na ubrania, a po drugie złamał zasadę (dodam, że wtedy jeszcze nie było nas stać na pełną wyprawkę dla dzidziusia, nie wspominając o wyposażeniu pokoju dla dziecka).

Tego dnia było tak słonecznie, że pomyślałam, że pomimo złego samopoczucia odwiedzę go w pracy na siłowni i przy okazji zapytam o ten rachunek. Weszłam na recepcję i zapytałam recepcjonistki gdzie znajdę Rafała, dziewczyna zapytała mnie ”a kto pyta?” więc odpowiedziałam zgodnie z prawdą ”jego dziewczyna”. Jej spojrzenie.. nigdy go nie zapomnę. Zakłopotana burknęła ”hmm, dziewczyna?” i od niechcenia powiedziała, że Rafał jest w sali fitnessu, udałam się tam i wtedy zobaczyłam ojca mojego dziecka obejmującego inną kobietę. Zgrabną, z dużym biustem i napompowanymi ustami.

Nie myślałam długo, podbiegłam do niego i uderzyłam go w twarz, panna się skrzywiła i wymamrotała ”Rafi, co to za baba?”, a on: ”NIE WIEM, NIE ZNAM, JAKAŚ PSYCHOLKA”, po czym mnie wypędził z sali. Załamałam się, byłam w takim amoku, a co gorsze, po wyjściu usłyszałam śmiechy Rafała, jego laluni i mężczyzn, którzy byli z nimi na sali… Co za upokorzenie.

Tamtego dnia ten facet odebrał mi resztki godności, jeszcze tego samego dnia, spakowałam swoje ubrania i wyprowadziłam się do mamy. Tam dowiedziałam się po długiej rozmowie z mamą, ze Rafał dwa razy pożyczył od moich rodziców pieniądze (3 tysiące, potem 1500) twierdząc błagalnie, że chce mi zrobić niespodziankę i kupić wszystkie potrzebne rzeczy dla dzidziusia i aby mama mi o tym nie mówiła, bo się niepotrzebnie zdenerwuje, ona uwierzyła mu na słowo.. taki miał urok osobisty. W rezultacie te pieniądze przeznaczył na łachy dla siebie i pewnie swojej panny! Z czasem dowiedziałam się też, że zdradzał mnie od ponad roku i jakimś cudem ani ja, ani ta druga kobieta nie miałyśmy o tym pojęcia (ona też myślała, że jest jego jedyną miłością). Nie trudno się domyślić, że podałam gnoja o alimenty, zerwałam kontakty a nasz syn ma dziś 4 latka i widział swojego ojca tylko raz, bo ten się nim nie interesuje. Taka to historia.. o tym jak łatwo dałam się wplątać w sidła bezwzględnego sukinsyna.”

A.


”Chodziłam do liceum w Gdańsku, wracałam do domu na weekendy. Mój ex przyszedł raz na stacje z kwiatami. Zamiast ”cześć!” czy coś, pierwsze pytanie “jak Ty wyglądasz?!” Nie miałam makijażu ani soczewek, byłam padnięta po całym tygodniu. Po czym bez słowa obrócił się na pięcie, wyrzucił kwiaty do śmietnika i uznał, ze na nie “nie zasługuję”.”

M.


”Historia nie dotyczy mojego ex, bo w porę zorientowałam się, że gościu nie jest materiałem na partnera. Poznaliśmy się na Tinderze (wiem, bardzo oryginalnie). Pisaliśmy ze sobą przez kilka tygodni, a że mieszkaliśmy w innych miastach, dzielił nas spory dystans, dlatego pierwsze spotkanie odbyło się dopiero po miesiącu od zapoznania. Przez wiadomości rozmowy się kleiły, pisaliśmy ze sobą praktycznie non stop. Nadszedł dzień spotkania, mieliśmy się spotkać w restauracji w moim mieście, tak też się stało. Przyznam, że jak go zobaczyłam na żywo, byłam pełna nadziei, przystojny chłopak. Ale bańka prysła, kiedy zaczęliśmy rozmowę. Koleś po pierwsze nie umiał się wysłowić, jakby miał problem z nawiązywaniem kontaktów, właściwie przez pierwsze pół godziny nie mówił nic, odpowiadał tylko na pytania ”tak”, lub ”nie”, w dodatku na mnie nie patrząc. Po tych koszmarnych 30 minutach ciszy, w końcu się otworzył i w sumie żałuję, że w ogóle zaczął mówić, bo ni stąd ni zowąd zaczął opowiadać o teoriach spiskowych, o istnieniu szatana, życiu po śmierci itd. Matko przenajświętsza, myślałam tylko o tym, żeby już się stamtąd wydostać. Na koniec tej koszmarnej randki, zapytał, czy nie mam ochoty wstąpić do stowarzyszenia ”pokornych” (?!), kiedy zapytałam co to znaczy, powiedział, że spotkania odbywają się dwa razy w tygodniu i mają na celu grupowe rozmowy w ciszy ze stworzeniami nadludzkimi. Nie miałam zamiaru tego przeciągać, zostawiłam 100zł na stoliku i po prostu wyszłam z restauracji. Na szczęście koleś dał mi spokój, nie próbował mnie zatrzymać ani szkalować mnie telefonami. ”

Paulina M.


”Poznałam super faceta na imprezie u znajomych, przetańczyliśmy ze sobą cały wieczór, dużo rozmawialiśmy, w końcu się zauroczyłam. Mieszkałam wtedy sama, ale nie przelewało mi się, bo wciąż studiowałam. Patryk (chłopak z imprezy) zaczął być częstym gościem w moim domu, cieszyło mnie to, bo wtedy byłam bardzo samotna, nie miałam partnera przez jakieś 3 lata i brakowało mi tej bliskości. Znajomość kwitła, a Patryk w pewnym momencie zaproponował, żebyśmy razem zamieszkali, ode mnie będzie miał bliżej do pracy, a poza tym, będziemy dzięki temu mogli spędzać więcej czasu razem. Zgodziłam się. Niestety już po kilku dniach zaczął mnie wkurzać swoim skąpstwem. Ja robiłam zakupy spożywcze, a on wyjadał z lodówki wszystko, często zapominając o mnie, nie raz bywało tak, że wracając z uczelni zastawałam pustą lodówkę dzień po zrobieniu sporych zakupów. W końcu delikatnie zaproponowałam, żeby dorzucał się do rachunków i czynszu, ale nic z tego. Pewnego dnia Patryk pod moją niewiedzę zaprosił do mojego mieszkania swojego kolegę, który rzekomo stracił pracę i nie miał gdzie się podziać. Miał zostać na dwa, trzy dni, w rezultacie mieszkał z nami 3 tygodnie, a więc miałam już nie jednego, a dwa darmozjady na garnuszku. Punkt kulminacyjny nastąpił, gdy chłopcy urządzili sobie imprezę pod moją nieobecność i zniszczyli mi część mebli… nie pytaj, ile musieli wypić, żeby zrobić taką melinę z mojego wynajmowanego mieszkania. Po tym incydencie wygnałam go i pomimo tego, że nadal go bardzo kochałam, uwolniłam się od tego chorego związku, w którym byłam tylko portfelem…”

L.


”Po rozwodzie długo byłam sama, aż moja nastoletnia córka namówiła mnie na założenie konta na Badoo, co też poczyniłam. Z początku podchodziłam do tego z rezerwą, bo nie miałam ochoty na użeranie się z facetami, ale pewnego dnia napisał do mnie bardzo miły Pan Sławomir. Rozmowa się kleiła, był jak na swój wiek dość atrakcyjny, więc pomyślałam, że nie mam nic do stracenia i warto się spotkać. Zaproponował mi, że odbierze mnie spod domu, a więc podałam mu swój adres (wiem, że to niemądre, ale ufałam mu). Następnego dnia Sławek pojawia się punktualnie w moich drzwiach… z walizką. Zaprosiłam go do środka, zaproponowałam kawę, powiedziałam żeby dał mi pięć minut, tylko wyprasuje spodnie i możemy iść na obiecaną kolację. Przy okazji zapytałam (pół żartem, pół serio), czy wybiera się po naszym spotkaniu na urlop, że przywiózł ze sobą taką torbę? A on mi odpowiada, ”Wiesz Aniu, miałem nadzieję, że będę mógł się u Ciebie zatrzymać na dłużej. Nie chciałem Ci tego mówić wcześniej, ale dwa tygodnie temu żona wyrzuciła mnie z domu i nie mam gdzie się podziać, dlatego szukam kobiety”.

Zamarłam. Spanikowałam i nie wiedziałam co odpowiedzieć, więc wysłałam sms do mojej córki, wyjaśniając bardzo ogólnie, żeby mnie uratowała z tej sytuacji i po 15 minutach wpadła do domu, na poczekaniu wymyśliła historyjkę, że jej brat, a mój syn (wyimaginowany) wdał się w bójkę i trzeba go odebrać z komisariatu. Przeprosiłam Sławka i zapewniłam, że jak wszystko załatwię to się do niego odezwę (niedoczekanie!). Na odchodne zaproponował, że może zaczekać na mnie w MOIM domu! Odrzekłam, że nie wiem jak długo mi to zajmie i lepiej będzie, jak zakończymy to spotkanie a może nawet znajomość. Wiesz, co powiedział już trzymając za klamkę? Żebym zwróciła mu pieniądze za paliwo, bo stracił tylko swój czas i pieniądze! Usunęłam Badoo i dałam sobie spokój z mężczyznami na dobre!”

Ania.


”Mój ex nie dbał o higienę ust. Nie pytaj jak to się stało, że nie zauważyłam tego zanim zgodziłam się być jego dziewczyną. Typ się fajnie ubierał, miał ambicje, dobrze się uczył i był bardzo miły, tylko te jego zęby! Na początku z jakiegoś powodu ignorowałam ten przykry odór, ale później, kiedy zostawałam u niego na noc i zauważałam, że nie myje zębów ani rano, ani wieczorem i kiedy zaczęło dochodzić do zbliżeń… no po prostu nie mogłam myśleć o niczym innym, jak tylko o jego paskudnym oddechu. W końcu zaczęłam unikać całowania i zbliżeń i wymyślać coraz to nowe historie tj. zapalenie dziąsła, ból zęba, infekcja, wszystko co tylko przychodziło mi na myśl, a co mogło mnie wytłumaczyć z braku chęci na zbliżenia…

Próbowałam dyskretnie mu zasugerować, nawet przygotowałam materiał o skutkach ubocznych niemycia zębów (niby do szkoły) i podesłałam mu do przeczytania i ”sprawdzenia”, ale nic! I w pewnym momencie z bezsilności pomyślałam, co się będę szczypać, POWIEM MU WPROST! I zapytałam wieczorem idąc do łazienki umyć zęby, czy idzie ze mną, odpowiedział, że nie, że już mył, powiedziałam mu, że to kłamstwo, a on wydarł się na mnie, że czepiam się go kiedy sama nie jestem idealna, bo mam trądzik, więc też niezbyt dobrze dbam o higienę osobistą…

Pękłam. W końcu po roku męczarni zostawiłam go, bo już skończyły mi się wymówki i empatia dla typa-śmierdziela.”

Paulina


”Mój ex rzucił mnie po 10 latach związku dla innej kobiety. Niestety, przez jakiś rok z różnych względów musieliśmy nadal mieszkać razem. Po kilku miesiącach, gdy skończyłam rozpaczać nad (i tak niezbyt udanym) związkiem, poznałam Marcina. Od razu między nami zaiskrzyło i zaczęliśmy się spotykać – chociaż wciąż mieszkałam ze swoim ex. Któregoś dnia upiekłam ciasto i porcje dla Marcina zapakowałam w ładny papier i obwiązałam wstążeczką, na co mój ex:

Mi nigdy tak nie pakowałaś ciasta.
Ja: Z Tobą nigdy nie miałam 3 orgazmów pod rząd!”

PS. Z Marcinem jestem do dziś i z niezmienną pieczołowitością piekę mu ciasta 🙂

A.


”Nie wiem czy to się kwalifikuje pod którąś kategorię, ale mój były okazał się uzależniony od filmów porno i dochodził tylko jak mu się zrobiło dobrze ręką. Kiedyś wywołało to u mnie traumę, dzisiaj się z tego śmieję. Z początku myślałam, że to ze mną coś nie tak. Wiesz zresztą jakie są kobiety, zaraz sobie nabijają głowę, że są nieatrakcyjne, bla bla bla. A tu się okazało, że kolega sobie codziennie rano i wieczorem musiał włączyć pornucha i oczywiście, bo nie inaczej – wypolerować rakietę.”

K.


”Moja historia nie tyczy się mojego ex, ale chłopaka który chciał mnie trochę wykorzystać. Pomyślał, że najlepszym sposobem będzie jak będę ”zjarana”. Więc zapaliłam z nim, ale ponieważ jestem niepaląca, to już po paru buszkach miałam karuzele w głowie… Później to już tylko było mi niedobrze i ?? do kosza – który miał dziurki i wszystko wyleciało bokiem. Zaraz po tym incydencie odprowadził mnie na autobus i tak się zakończyło nasze spotkanie. Do dzisiaj się z tego śmieje ? ”

V.


”Poznałem na Tinderze dziewczynę jak milion dolarów: piękna, długowłosa blondynka, nie mogłem uwierzyć w swoje szczęście. Pisaliśmy ze sobą 24/7 przez trzy miesiące, ale w końcu coś zaczęło mi podpowiadać, że to nie ona, w końcu takie sytuacje się zdarzają nie od wczoraj. Nigdy nie chciała włączyć kamerki, kiedy w końcu udało mi się ją przekonać do spotkania, ona je przekładała lub odwoływała. Z czasem więc zacząłem ograniczać nasze kontakty, uznałem, że laska mnie wkręca. Wiedziała, gdzie studiuję i pewnego dnia po zajęciach ujrzałem ją pod uczelnią, nie mogłem w to uwierzyć, wszystkie uczucia wróciły. Od tamtej pory zaczęliśmy się spotykać w miarę regularnie i przede wszystkim dużo pisać i rozmawiać przez telefon. Teraz wiem, dlaczego głos w słuchawce brzmiał inaczej, niż na żywo i aż przechodzą mnie dreszcze…

Pewnego dnia w wakacje, wybraliśmy się z kumplami do Sopotu (tam mieszkała moja internetowa dziewczyna) i los chciał, że spotkałem ją idącą za rękę z innym kolesiem. Od razu do niej podszedłem i zrobiłem awanturę, gościu był ode mnie dwa razy większy, więc kiedy usłyszał ”co robisz z moją dziewczyną?!” o mały włos mnie nie zmasakrował. Monika – bo tak się nazywała moja – jak wtedy myślałem – dziewczyna, powiedziała do osiłka ”zostaw go, już wszystko tłumaczę” i wyznała wtedy, że jej siostra *Kaja* , która od lat zmaga się z depresją i nadwagą użyła jej zdjęć, żeby znaleźć chłopaka w sieci. Kiedy sprawy zaczęły się wymykać spod kontroli, Kaja poprosiła Monikę, żeby ta udała się na spotkanie ze mną i podawała się za nią. Monika nie chciała się na to zgodzić, ale jej siostra użyła wobec niej szantażu emocjonalnego (coś w stylu: moje życie nie ma sensu, nikt mnie nigdy nie pokocha, zabije się) a więc Monika finalnie zgodziła się udawać swoją siostrę na spotkaniach, podczas gdy Kaja prowadziła ze mną rozmowy telefoniczne… Smutna ale równie popieprzona historia, która obrzydziła mi Tindera na zawsze.”

Igor


”Nadal nie wierzę, że na taka osobę trafiłam. Sooo, let me tell you!

Historia ogólnie należy jednak do tych bardziej żałosnych. Miałam 17 lat i poznałam go poprzez znajomych. Był o 5 lat starszy. Byliśmy ze sobą około 6 miesięcy, ale opowiem tylko najważniejsze części… Około trzech dni zanim go pognałam, napisała do mnie jego mama z zapytaniem czy on jest teraz u mnie w domu (często spędzał u mnie noce i wychodził do *rzekomej* pracy o 4 rano) odpisałam jej że tak i dlaczego pyta? Ona na to, że on mówi jej że pracuje na nocki, gdzie ja na to….No jak to? Przecież on pracuje zawsze na porannej zmianie. Wykorzystałam te 3 dni, aby dowiedzieć się ciut więcej.

Pracy nie miał żadnej… Przychodził do mnie z plecakiem i nawet miał ze sobą kanapki i jakieś stare ID aby być bardziej wiarygodnym. Od jego mamy dowiedziałam się także, że prezent który mi dał na święta tak naprawdę zabrał młodszemu bratu (??). Jego brat miał wtedy chyba 6 lat, był przeuroczy i z tego co wiem płakał jak mu zabrał tego pluszaka. Dając mi ten ‘prezent’ sprzedał mi jakaś bajkę, że kupił z kolegą takie podobne pluszaki (piesek Yorkshire terrier – miałam wtedy psa yorka) lecz jego koledze wpadł do kałuży.  Za to naszym wspólnym znajomym opowiadał, że na święta kupił mi łańcuszek! Cokolwiek by się nie działo, nie toleruje kłamstwa, także po tych trzech dniach wybuchłam i kazałam mu po prostu ‘wypier***ć.

Lubił także narkotyki i wiele razy udawał, że np. źle się czuje żeby zwrócić na siebie uwagę. Były także sytuacje gdzie nastawiał moich znajomych przeciwko sobie lub przeciwko mojemu bratu tylko po to aby zobaczyć czy dojdzie do bójki (?!).

Jedyne czego żałuje to zmarnowanych 6 miesięcy, ale za to zawsze byłam z siebie dumna, że podeszłam do tego ostrożnie i pogoniłam raz a dobrze. Ciekawe, jakby moje życie się potoczyło gdybym wtedy nie zareagowała, moja mama miała od razu złe przeczucia. Z jego mamą miałam dobre relacje, także dla mojego dobra obie trochę mi podpowiedziały co robić.

Dziś przez prawie 10 lat jestem w związku ze wspaniałym chłopakiem, planujemy wspólna przyszłość, ja niedługo zaczynam wymarzona pracę….cieszę się ze wszystko skończyło się dobrze.

Anonim


”Jak już kończyłam związek ze swoim byłym, okazało się że zainstalował w moim laptopie program szpiegowski żeby kontrolować wszystko co robię, na szczęście się zorientowałam i był to gwóźdź do trumny. Jechałam odwieźć jego rzeczy, a on wypożyczył auto, żeby pokazać jaki jest bogaty i myślał, że polecę na drogie auto i z nim zostanę..”

J.


”Moja historia będzie krótka, ale mam nadzieję pouczająca dla kobiet, które nie wierzą w siebie przez swoich byłych (lub co gorsza obecnych) partnerów. Mój były nienawidził życia, ludzi i samego siebie, przez co bezustannie strofował wszystko, co robiłam. Źle się ubierałam, byłam za chuda, za blada, źle gotowałam, źle się odzywałam w towarzystwie. Pomijając fakt, że wiele lat niszczył mnie słownie, to zaczął podnosić na mnie rękę.. i wtedy powiedziałam dość! Dziś mam swoją firmę, mam dwoje cudownych synów i wspaniałego męża, który nosi mnie na rękach. Nie DAWAJCIE sobą pomiatać i odbierać Wam pewności siebie, dziewczyny, żaden facet nie jest tego wart.”

M.


”Będąc na praktykach w Warszawie poznałam faceta, istny ideał. Przystojny, inteligentny. Spotykaliśmy się przez sześć miesięcy, po czym przyszedł czas na rozstanie, bo musiałam wrócić do Wrocławia. Snuliśmy wspólne plany, jakobym miała się wprowadzić do jego mieszkania w Wawie i od razu po powrocie do domu miałam załatwiać wszystkie formalności z tym związane. Mieszkanie, które wynajmowałam w Warszawie było opłacone jeszcze na dwa tygodnie po moim wyjeździe, więc dałam klucze Kacprowi (mojemu dzisiaj ex), żeby osobiście oddał je właścicielowi (dodam tylko, że mieszkał w bloku obok). Pewnego wieczoru, tydzień po moim powrocie do Wrocławia, z tęsknoty za Kacprem, postanowiłam wpaść do Warszawy na weekend i się z nim zobaczyć, wiesz, jak w filmie, po prostu pojawić się w jego drzwiach w sexy sukience i zrobić mu niespodziankę. I w piątek wieczorem byłam już w Warszawie, odstawiona jak Jennifer Lopez.

Podjechałam taksówką pod jego blok, ale kiedy wysiadłam, zauważyłam, że w moim mieszkaniu pali się światło, pomyślałam wtedy tylko ”ale jestem durna, zapomniałam zgasić przed opuszczeniem mieszkania!” ale pomyślałam, że zajmę się tym później i udałam się prosto na górę do mieszkania Kacpra. Pukam, dzwonię, nikt nie otwiera, więc dobijam się na jego komórkę, ale tu też nie odbiera. Pomyślałam, że pójdę na kawę do pobliskiej kawiarni i poczekam, może wyszedł do sklepu i nie zabrał telefonu? Oj tak.. tak mi mów!

Po wyjściu z jego bloku odruchowo zerknęłam na okna swojego dawnego mieszkania i tym razem… światło było zgaszone. Pierwsza myśl – omamy? A może Kacper poszedł oprzątnąć mieszkanie przed oddaniem kluczy właścicielowi? Mój kochany! Tak o mnie dba!

Pędem na górę, łapię za klamkę, drzwi są otwarte, wchodzę do środka, a tam… mój ukochany z MOJĄ KOLEŻANKĄ ZE STAŻU na sofie. Na tej samej, na której oglądaliśmy filmy i mówił mi jak bardzo mnie kocha. Wpadłam w furię, zrobiłam raban, Kacper próbował mnie przekonać, że to nieporozumienie ale… był pół nagi i miał na szyi czerwone ślady po pomadce tej panny. Byłam naiwna i głupia, wybaczyłam mu tą zdradę i zgodziłam się zostać u niego na dłużej. Po pewnym czasie odkryłam – przeglądając jego telefon, bo już miałam obsesję na punkcie jego zdrad – że pisze z kilkoma dziewczynami na raz, o czym pisali? możesz się tylko domyślić.. o spotkaniach w klubie, o wspólnych, upojnych nocach… Dopiero te wiadomości otworzyły mi oczy. Spakowałam się i bez słowa wróciłam do Wrocka. Kacper pisał do mnie jeszcze kilka razy, zapewniając, że się zmieni ale nie dałam się w wrobić po raz drugi. Wciąż jeszcze się z tej miłości nie wyleczyłam niestety… ale wiem, że to było jedyne, mądre wyjście.

Monika S.


”Mój ex był wszystkim, czego szukałam w facecie, poza tą jedną rzeczą.. o której dowiedziałam się po 3 miesiącach.

Adam miał pewną przypadłość, otóż dużo rozmawiał podczas seksu. Zawsze były to rzeczy, które jeszcze bardziej mnie podniecały, ale pewnego wieczoru, kiedy uprawialiśmy seks, Adam zaczął wypowiadać nie moje imię. Wkurzyłam się, przerwałam stosunek i powiedziałam, że idę do domu (myślałam, że pomylił moje imię z imieniem swojej ex-partnerki). Adam wybłagał mnie, żebym dała mu dojść do słowa i zaraz wszystko mi wyjaśni. Dałam mu szansę.

I wtedy powiedział, że lubi sobie wyobrażać podczas seksu z kobietami, że odgrywa scenę w filmie porno, a że często w jego głowie te sceny to seks z kilkoma kobietami, to lubił im nadawać zmyślone imiona.

Myślałam, że pęknę ze śmiechu, to by tłumaczyło, czemu te nasze stosunki były takie długie i czemu nigdy na mnie nie patrzył podczas zbliżenia. Na początku pomyślałam, że ma coś nie tak pod kopułą, ale później mówię a, co mi tam, niech sobie myśli podczas stosunku co chce, nie on jeden. Ale długo w tym układzie nie wytrzymałam, bo w końcu doszło do tego, że zaczął mnie nazywać różnymi imionami już nie tylko podczas seksu, ale np. dzwoniąc do mnie, czy przy codziennych rozmowach, np: Anastazja, co dziś na obiad? A znów po chwili: Agatko, co obejrzymy wieczorem? No nie dało się tego zignorować, ani zaakceptować, więc po 7 miesiącach się rozstaliśmy. Ciekawe, jakim imieniem nazywa swoją obecną dziewczynę? Może moim? ”

K.A.


”Po trzech latach bycia singielką, koleżanka namówiła mnie do poszukania miłości online. Długo się wymigiwałam, ale w końcu po kilku kieliszkach wina, pewnego wieczoru postanowiłam jej ulec i zrobiłam to, w sumie bardziej dla żartu. Po paru dniach napisał do mnie pewien mężczyzna, elegancki, pod krawatem, z rozmowy wydawał się bardzo inteligentny, więc szybko wkręciłam się w tą znajomość. Do tej pory wymienialiśmy się tylko zdjęciami, rozmawialiśmy zaledwie dwa razy przez telefon ale w końcu zaproponowałam spotkanie, na które początkowo nie chciał się zgodzić, bo twierdził, że jest nieśmiały. W końcu udało mi się go namówić i ustaliliśmy, że spotkamy się w parku, w którym zawsze jest mnóstwo ludzi – przezorny zawsze ubezpieczony.

Szykowałam się na to spotkanie cały dzień, przyznam, że chciałam mu zaimponować, w końcu jak twierdził, był mężczyzną na wysokim stanowisku, a dla mnie ważne było znalezienie partnera na moim poziomie intelektualnym ale także finansowym. Kiedy w końcu nadeszła ta chwila, udałam się w stronę parku, przyszłam nieco spóźniona, więc zdziwiłam się, że jeszcze go nie ma. Pomyślałam zadzwonię i sprawdzę gdzie jest. Po pierwszym sygnale usłyszałam dzwoniący telefon gościa po 40stce, otyłego (BARDZO), z okropnym zarostem, długimi włosami i w sweterku rodem lat 80tych. Miałam nadzieję, że to nie on odbierze telefon… A jednak.

Pędem pobiegłam do domu koleżanki, żeby wszystko jej zrelacjonować. Jednocześnie chciało mi się śmiać i płakać. Koleś wypisywał i wydzwaniał z zapytaniem, dlaczego się nie pojawiłam? Na początku totalnie go ignorowałam, ale w końcu mu odpisałam, że chyba nic dziwnego? Okłamałeś mnie, jakiej reakcji się spodziewałeś? Wtedy wysłał mi wiadomość na ponad milion znaków, tłumacząc, że on zawsze wysyłał mi swoje zdjęcia, tylko że.. z młodości! I zrobił to dlatego, że bał się, że mi się nie spodoba.

Nie chciałam tego czytać, zablokowałam go wszędzie, gdzie się tylko dało. Ale wypisywał z innych kont i numerów, więc postanowiłam zmienić swój numer i email, w końcu zaczęłam się go bać, bo ciągle pisał o tym, że jeśli nie może mnie mieć, to się zabije albo mnie za*ebie.

Kilka dni po tym, jak udało mi się zmienić numer i maila, musiałam na chwilę użyć starej karty sim, żeby zrzucić parę rzeczy na nową, byłam przygotowana na to, że po włączeniu moim oczom ukażą się setki wiadomości od tego psychola, ale nie spodziewałam się tego, co właśnie miałam zobaczyć.

Nie miałam zamiaru ich czytać, ale wyłapałam z kilku wiadomości słowa ”śmierć” i ”pogrzeb”, więc weszłam w te wiadomości i zamarłam w bezruchu… Wysłał ok. 70 wiadomości, w którejś z ostatnich napisał, że to koniec i idzie się powiesić bo nie widzi beze mnie sensu życia. Kolejne przychodziły już z innego numeru, ku mojemu przerażeniu od JEGO MATKI, która znalazła mój numer w telefonie syna i pisała mi pełne żalu wiadomości, że straciła syna przeze mnie, że jestem diabłem, że zgłosi sprawę na policję. W ostatniej wiadomości wysłała załącznik z powiadomieniem o pogrzebie jej syna, dodając ”mam nadzieję, że zdechniesz szm*to!”. Byłam załamana, przez kilka dni w ogóle nie wychodziłam z domu, było mi tak strasznie źle z tego powodu, z nikim nie chciałam rozmawiać, w końcu moja przyjaciółka zadzwoniła i wyciągnęła ze mnie całą historię. Ona jako pierwsza pomyślała, że ten koleś może mnie wkręcać, żeby wzbudzić we mnie poczucie winy, ja nie chciałam w to uwierzyć, bo kto byłby zdolny do upozorowania własnej śmierci tylko i wyłącznie dlatego, że jakaś dziewczyna go odrzuciła?

Dopiero wtedy sprawdziłam portal na którym się poznaliśmy i zauważyłam, że był dostępny wczoraj, pomyślałam nie…. to niemożliwe!! Założyłam fake konto i napisałam do niego – z jednej strony miałam nadzieję, że jednak odpisze, bo to by oznaczało, że nic mu nie jest, a z drugiej, wiedziałam, że to chory facet i jeśli zrobił mi takie świństwo, to chyba sama go zamorduję. I zgadnij co? ODPISAŁ.

Gościu żył sobie spokojnie w momencie gdy ja przeżywałam jego samobójstwo. Koszmar, naprawdę nikomu nie życzę takiej sytuacji. Zgłosiłam całą sprawę na policję, ale stwierdzili, że mam za mało dowodów i koleś nie poniósł żadnych konsekwencji… Na szczęście kilka miesięcy po tym dostałam kontrakt za granicą i mogłam się kompletnie odizolować od tej sprawy i tego psychopaty.”

Milena.


”Skoro masz to wrzucić na bloga, to pewnie przeczyta to sporo osób, więc chciałam wykorzystać szansę i podzielić się poradą, o której chciałabym, żeby ktoś mi powiedział kilka lat temu. Nigdy, PRZENIGDY nie wysyłajcie swoich nagich zdjęć do swoich partnerów. Moje nagie zdjęcia po rozstaniu mój psycho-ex rozwiesił na latarniach i przystankach w moim mieście z podpisem ”szukam alfonsa”. Do tej pory się z tego nie otrząsnęłam. Ten gnojek dostał karę, ale moje splamione imię już nigdy nie będzie nieskazitelne…”

M.K

You May Also Like