Wynyard Hall – Tu, gdzie natura spotyka się z elegancją.

Są takie miejsca, które przyspieszają bicie serca. Miejsca, które swoim pięknem doprowadzają do gęsiej skórki na całym ciele i myśli się o powrocie do nich jeszcze zanim się je opuści.

Położony w Stockton-on-Tees, Wynyard Hall to 4-gwiazdkowy hotel, który niegdyś pełnił rolę rodzinnego domu dla kilku wybitnych, brytyjskich rodzin.

Poza przytulnymi wnętrzami, wyborną kuchnią i majestatycznym wystrojem, znajdziemy tu ogromne pola zieleni, jezioro, piękne ogrody oraz SPA z miejscem wypoczynkowym i jacuzzi z widokiem na jezioro – a to wszystko na terenie hotelu. Nic więc dziwnego, że tysiące par decyduje się na celebrowanie najpiękniejszego dnia ich wspólnego życia właśnie tutaj. Nawet podczas naszego pobytu odbywało się przyjęcie weselne, zajrzałam ukradkiem na salę i sama się wzruszyłam, pięknie udekorowana sala, wyjątkowy klimat, niczym stop klatka z bajki Disneya.

Pierwsze, co przykuło moją uwagę po przekroczeniu bramy wjazdowej, to budynek opleciony kolorami jesieni, wokół którego wirowały naprzemiennie zieleń, opadające liście, a miedzy nimi jezioro. Wiedziałam, że będę musiała usiąść przy nim z książką.

Tego weekendu pogoda nam nie dopisała, ale przyznam, że przyjemnie było oglądać jesienną szarugę za oknem z filiżanką kawy w wygodnym fotelu. Myślę, że nasz pobyt nie byłby taki sam, gdyby nie deszczowa aura, która nadawała niesamowitego klimatu urządzonym w tradycyjnym, brytyjskim stylu, ciepłym wnętrzom.

W sobotę wieczorem poszliśmy na kolację do hotelowej restauracji Wellington. Wybraliśmy menu degustacyjne, które składało się z pięciu dań (w tym deserów). Każde z nich podawane było z lampką wina dopasowanego do smaku danej potrawy. Lubię tą opcję, bo zawsze mam problem z wyborem jednego dania. Choć porcje są stosunkowo niewielkie, pięć dań to prawdziwa uczta – my ledwo zdołaliśmy dokończyć ostatnie danie 🙂 Wszystkie dania były po prostu przepyszne!

Po kolacji udaliśmy się do naszego apartamentu ”Lady Mae”. Wygodne łóżko, deszcz uderzający o parapet i lawendowa mgiełka, którą personel zostawił na łóżku podczas naszej kolacji, sprawiły że spało nam się tak przyjemnie, że w niedzielę postanowiliśmy przedłużyć sobie poranek i zamówić śniadanie do łóżka, które z resztą było tak smaczne, jak kolacja poprzedniego wieczoru.

Pobyt zakończyliśmy wizytą w SPA. Wszędzie pachniało świecami, w tle leciała relaksująca muzyka… i ten nastrój sprawił, że deszcz za oknem nie powstrzymał nas przed skorzystaniem z jacuzzi pod gołym niebem 🙂 Kojący widok na spokojne jezioro… uwielbiam takie momenty!

Przed wyjazdem wstąpiliśmy jeszcze na kawę i ciasto do kawiarni w SPA.

Cały nasz pobyt był niesamowity, to miejsce, wspaniały personel, wyborne jedzenie i na koniec jeszcze cudowne chwile w pięknym SPA. Chciałabym wrócić tu latem, jestem przekonana, że wiosną/latem to miejsce staje się jeszcze bardziej magiczne.

You May Also Like