Z plecakiem malowniczym szlakiem: Najpiękniejsze zakątki Peak District

Mamy nad łóżkiem obraz szkockiej krowy o imieniu ”Radek” – zwykle to ja nadaje imiona przedmiotom w naszym domu, ale w tym wypadku Konrad wyszedł z inicjatywą i tak już zostało – mniejsza o to. Do Radzia wzdychałam co wieczór, z nadzieją, że niebawem zobaczę go w prawdziwym życiu, takie małe marzenie. Byłam gotowa jechać dla niego aż do Szkocji, ale wtedy okazało się, że długowłose krówki mam… zaledwie godzinę drogi od domu. Jak mawiają filozofowie – prawdziwe szczęście znajduje się zwykle tuż pod Twoim nosem. Pod moim nosem siedziała ona; szkocka krowa z piękną grzywą.

Wiem, że nie tylko we mnie Highland cattle wzbudza taki podziw, bo podczas relacjonowania podróży na Instagramie zasypaliście mnie pytaniami – jednak zanim zdradzę Wam gdzie taką krowę można popodziwiać, zmuszę Was do obejrzenia galerii NAJPIĘKNIEJSZYCH miejsc w Peak District, bo uważam, że to jedno z najpiękniejszych miejsc w Anglii, miejsce, w którym na każdym kroku chce się uszczypnąć z niedowierzenia, że świat potrafi być aż tak idealny.

Trasę zaczęliśmy od Milldale, małej wioski nad rzeką Dove, niebywale klimatycznej, spokojnej, autentycznej, gdzie czas płynie wolniej, nikt się nigdzie nie spieszy, mieszkańcy pobliskich miast przyjeżdżają tu na spacer/jogging lub po prostu po kilka głębokich wdechów z dala od zgiełku.

Następnie zatrzymaliśmy się w Ladybower Reservoir – miejsce jak z pocztówki, otoczone zielenią i pięknym jeziorem, idealne na długie spacery na łonie natury

I miejsce, którego baaaardzo potrzebowałam – LAS, a dokładniej Snake Woodland. To coś, czego bardzo brakuje mi tutaj w UK. Oczywiście nie jest tak, że w Anglii nie ma lasów, ale na pewno nie na taką skalę jak w Polsce, dlatego to miejsce było mi tak bardzo potrzebne i przywołało najpiękniejsze wspomnienia, wiecie, ja w kapeluszu i gumiaczkach, w jednej ręce koszyk pełen grzybów a w drugiej dłoń taty, piękne czasy, których wtedy człowiek tak bardzo nie doceniał.

Żeby dojechać do Snake Woodland trzeba przejechać trasą Snake Pass i przysięgam, że to najcudowniejsza trasa jaką dane mi było podziwiać. Chcieliśmy uchwycić kilka ujęć z drona, ale w okolicach Snake Pass nie ma zasięgu – miejcie to na uwadze posługując się GPS’em.

Wiem, że moi czytelnicy należą do grupy inteligentnych ludzi ale przypominam, że las należy do zwierząt, pamiętajcie więc żeby pod żadnym pozorem nie pozostawiać po sobie śmieci (nie tylko w lesie oczywiście…) i zachować ciszę.

Przedostatnim przystankiem był Castleton, mikroskopijne, urocze miasteczko. Tu znajdziecie puby, lodziarnie, knajpki, sklepy z antykami, trochę jak podróż w czasie. Tu również nie musicie się obawiać tłumów, dotarliśmy tam ok godziny 17:00 – jak widać na zdjęciach, po mieście spacerowała dosłownie garstka ludzi.

I na koniec gwóźdź programu moi mili…

Połowa zdjęć z tego wyjazdu to zdjęcia bydła, no nic nie poradzę, że mam na ich punkcie totalną obsesję. Są piękne, milutkie i spokojne (choć przyznam, że kiedy tak patrzyły spod byka, zaczęłam pospiesznie analizować, w którą stronę uciekać). Oczywiście zdrowy rozsądek na pierwszym miejscu, zwierzęta są puszczone wolno, ale to nie oznacza, że można je prowokować, dotykać, drażnić… dla normalnych ludzi to sprawa oczywista, ale był taki jeden Pan, dzięki któremu to miejsce dziś by już nie istniało. Ów pan był tam na spacerze ze swoim psem, który biegał bez smyczy i kagańca i rozwścieczył krowę, krowa zaatakowała psa i pan złożył zażalenie, wnioskując o zamknięcie tego miejsca do użytku publicznego ponieważ ”poczuł się zaatakowany” i uważa, że krowy stanowią realne zagrożenie dla ludzi i… psów. Na szczęście mieszkańcy i stali bywalcy Baslow temu zapobiegli, dzięki czemu możemy nadal cieszyć się tym cudownym zjawiskiem – taka ciekawostka 😉

Jak dojechać?
Kierujcie się na Baslow Edge bądź Cubar Edge – z parkingiem może być ciężko, choć w pobliżu znajdziecie ich kilka, my musieliśmy szukać miejsca i finalnie zaparkować na ulicy, bo wszystkie miejsca parkingowe były zajęte. (wtorek. ok 14:00)

Baslow Edge to trasa pod górę (dla tych z dobrą kondycją) a Cubar Edge to prosta trasa i właśnie tam, między skałami znajdziecie szkockie krowy, ścieżka prowadzi prosto na niewielkie wzgórze, na którym wypoczywają owieczki i krowy.

Reasumując, Peak District to jedno z najpiękniejszych miejsc w UK, idealne dla tych, którzy lubią spacerować, kochają naturę i nie boją się pobrudzić i zmęczyć 😉 Pięęęęknie, więc wskakujcie w wygodne buty i go go go!

You May Also Like